Seems different: jak rodzą się u nas firmy

Każda, nawet najmniejsza rzecz powstała tutaj nas cieszy, ale gdy “fablabowi” twórcy dochodzą do momentu tworzenia własnej firmy, serce rośnie jeszcze bardziej. Seems different - tak nazywa się marka Natalii i Przemka, pod którą kryją się niepowtarzalne, ręcznie robione torebki z drewna. Tego typu akcesoriów w Polsce jest zaledwie kilka. Projektanci ruszają wkrótce na swoje pierwsze targi.

_DSC7685.jpg

On pomagał tworzyć FabLab od podstaw, ona zawsze interesowała się projektowaniem modowym. Oboje pokochali drewno i szukali sposobu, jak to wszystko połączyć. Torebki okazały się idealne - nie wymagają angażowania takich środków i tylu osób, co wypuszczenie własnej kolekcji odzieżowej, a jednocześnie pozwalają na wykorzystanie technologii związanych z drewnem. Na dodatek okazało się, że w Polsce są jedynie dwie podobne firmy. Tak powstało Seems different.

Od pierwszego projektu do momentu uruchomienia strony internetowej minęło pół roku (faza eksperymentów to miesiące niełatwej pracy). Można na niej znaleźć dwa rodzaje torebek: większy, prostokątny z trzema typami grawerów: falą, sercem i koniczyną oraz mniejszy, owalny z wygrawerowanym lisem, niedźwiedziem lub jeleniem. Natalia i Przemek planują kolejne projekty, eksperymentują również z kolorami.

FabLab był od początku tworzenia tej marki. Bez tego miejsca nie zainteresowalibyśmy się tego typu biznesem, dopiero obecność i dostępność lasera otworzyła nam myślenie. Tutaj mogliśmy też obserwować i uczyć się zachowania drewna. W innych okolicznościach pewnie poszlibyśmy w jakąś franczyzę - mówi Przemek Baranowski.

Kiedy już przejdzie się przez najbardziej czasochłonną część, czyli stworzenie projektu, idzie on do cięcia pod laser. Później wyciętą sklejkę poleruje się w dwóch etapach. Następnie drewno trzeba zabezpieczyć poprzez olejowanie. Do tego dochodzi dołączenie górnego zamknięcia z magnesami, frezowanie, szlifowanie, lakierowanie i schnięcie. Jedna taka torebka powstaje więc około dziesięciu godzin.

Kluczowe w tym projekcie jest drewno, bo naturalne rzeczy znacznie bardziej mi się podobają. Materiał ładny, przyjemny w dotyku, ekologiczny, a jednocześnie kojarzący się z luksusem. Moją opinię podzielają inni, bo gdy wychodzę gdzieś z naszą torebką, zaczepiają mnie ludzie i pytają, skąd ją mam. Co ciekawe, w trakcie prac w FabLabie, podobała się także facetom - zaznacza Natalia Sitek.

Natalia i Przemek mają nadzieję, że z podobnym zainteresowaniem spotkają się na targach w Warszawie, gdzie po raz pierwszy pokażą swoje dzieła. Jak podkreślają, torebki wyróżniają się na tle innych, bo każda z nich jest wyjątkowa - drewno nigdy nie ułoży się tak samo (stąd też nazwa całej marki). Firma umożliwia też personalizację torebek.

To dopiero początek pomysłów Natalii i Przemka w ramach Seems different, ale najpierw chcą się skupić na dotarciu do szerszej grupy klientów właśnie z torebkami. Na razie ciągle działają w FabLabie. W końcu to jedno z najważniejszych zastosowań tego typu przestrzeni w Europie - możliwość rozwoju młodych firm.

Tutaj masz bezpośredni dostęp do technologii, więc możesz od razu eksperymentować swój produkt, szybko poprawiać błędy. Dzięki temu w FabLabie zdecydowanie łatwiej dopracować swoje dzieła niż w sytuacji, w której musisz wysyłać je gdzieś na testy - podkreśla Przemek.

Nie dotyczy to tylko drewna i lasera, ale także produktów wymagających drukarki 3D i elektroniki, jak chociażby czujnik smogu. Bez względu na istotę projektu, fajne jest testowanie pomysłu i technologii “na żywo” - tak, jak stało się to m.in. w przypadku torebek Seems different.

Alternatywne drewniaki. Projektantka stworzyła u nas nowy styl obuwia i wygrała

Autorska technologia, naturalny charakter, duża użyteczność - to wszystko łączą w sobie Skleyaki  - obuwie o innowacyjnej podeszwie, które powstało w naszym FabLabie. Ich autorka Sylwia Klecha zwyciężyła nimi w konkursie Young Design 2018.

44593720_1122750117882189_7660154097462411264_n.jpg

Sylwia spędziła w FabLabie dwa miesiące na eksperymentach swojej technologii oraz kolejnych pięć na prototypowaniu obuwia. Innowacja Skleyaków kryje się w wykonanej z materiału warstwowego podeszwie. Zastosowano w niej technologię przemiennego nacinania w drewnianej sklejce olchowej.

To autorska technologia  produkcji podeszw w pełni wymyślona przez Sylwię. Obok prac w FabLabie, przeprowadzała badania wytrzymałości w Instytucie Przemysłu Skórzanego w Krakowie, gdzie obecnie pracuje jako projektant-konstruktor obuwia.

Metody nacinania sklejki i technologiczne wykorzystywanie wycinarki laserowej zgłębiałam w FabLabie w Niemczech, gdzie byłam na stypendium. Po powrocie musiałam wymyślić pracę dyplomową, od razu wiedziałam, że bez względu na temat, chcę ją wykonać w oparciu o te technologie. FabLab Kraków chętnie zaprosił mnie do pracy nad dyplomem. Tak zaczęły się moje eksperymenty - wspomina Sylwia.

Projektantka doszła do wniosku, że buty są tym, co ją interesuje w projektowaniu najbardziej, więc zaczęła od planowania, w jakim elemencie obuwia może wykorzystać zgiętą sklejkę. Ze względu na praktyczne właściwości wybrała podeszwę - zastosowana metoda umożliwia bowiem uginanie w taki sposób, w jaki pracuje stopa. Rozwiązanie świetnie się sprawdziło.

Oprócz autorskiej technologii, warto docenić ekologiczne podejście Sylwii.  Ekologia bowiem była mocną inspiracją, chciałam w pełni wykorzystać naturalne zasoby, bo leży mi to na sercu. Wcześniej studiowałam na wydziale biotechnologii i ogrodnictwa. W XXI wieku to w takim duchu powinno się projektować produkt, myśleć o cyklu jego życia - przekonuje.

Skleyaki zostały docenione nie tylko przez użytkowników, którzy je testowali, ale też przez jury konkursu Young Design 2018, przyznające stypendium im. prof. Wandy Telakowskiej w wysokości 20 tys. złotych. Young Design to pierwszy w Polsce program stypendialny przeznaczony dla studentów i absolwentów uczelni kształcących w kierunku wzornictwa.

Zawsze jak komuś tłumaczę, czym są Skleyaki, to mówię, że to alternatywne drewniaki. Natomiast według użytkowników jest to coś bardziej niezwykłego, wokół czego rodzi się odrębny styl letniego obuwia - podkreśla projektantka. - Bez krakowskiego FabLabu to by się nie udało. Wiele osób zaangażowało się w ten projekt: z chęcią pomagali, realizując tam swoje własne hobby.

sylwia.jpg

Afrykańskie torby dobra. Tak pomagamy pierwszej bibliotece w slumsach

Z zambijskiej Lusaki do naszego FabLabu jest ponad 12 tysięcy kilometrów i jak się okazuje, dystans nie ma znaczenia, gdy chcecie razem zrobić coś fajnego. W tym przypadku - torby. Kiedy w dzielnicy slumsów krawiec je szyje, przy Czystej powstają emblematy z logo. Dzięki ich sprzedaży, do szkolnej biblioteki w Zambii mogą trafić nowe książki.

1. – 6 sztuk.jpg

Łącznikiem między FabLab Kraków a szkołą w Zambii jest Monika, jedna z menedżerek naszej przestrzeni. Wszystko zaczęło się od jej trzydziestych urodzin, kiedy w ramach prezentu wymarzyła sobie podróż do Kenii. Nie mogła znaleźć chętnych, ale była uparta, poleciała sama. Wcześniej zaliczyła już RPA, ale tam nie zobaczyła Afryki. Tą prawdziwą spotkała w kenijskiej szkole.

Kolega powiedział mi wtedy przed podróżą, żebym wzięła do Kenii przybory szkolne dla dzieci, bo tam wszystkiego brakuje. Tak zrobiłam. Podczas safari poprosiłam kierowcę, żeby zjechał do jednej ze szkół - wspomina Monika.

Za szkołę służyła lepianka. Dzieci siedziały na ziemi. Na widok zbliżającego się samochodu śpiewały “God bless you”. Reszta turystów nawet z niego nie wyszła.

Kojarzysz sobie czasem Afrykę z sielankowymi, radosnymi chatkami, a to po prostu bieda. Dzieciaki ciągle kaszlały, bo nie miały wody do picia. Przypadkiem tam trafiłam, ale nie przypadkiem zaczęłam po powrocie robić te wszystkie rzeczy - opowiada.

Wśród nich jest właśnie projekt z torbami z Zambii. W biednej dzielnicy Linda, w pokoju bez światła, tworzy je na maszynie krawiec mr Size. Z kolei wolontariusze na maszynach FabLabu tworzą emblematy z logo, wycinając je ze sklejki za pomocą naszego lasera, następnie je malują i dołączają do toreb. W tym samym czasie, przy Czystej gromadzone są książki w języku angielskim dla dzieci. Dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na ich wysyłkę do pierwszej szkolnej biblioteki, jaka powstała w zambijskich slumsach.

Wolontariusze FabLabu pomagają też zrobić drewniane, ręcznie malowane notesiki dla innych wolontariuszy, którzy z własnych środków jeżdżą do Zambii i pomagają rozbudować tę szkołę. Logo pomógł zaprojektować i wyciąć laserem Cezary z FabLabu, pozostali je malowali. Tak jak mówiłam: nic nie jest przypadkowe w tej torbie - zaznacza Monika.

Do akcji dołącza również Michał Wojewodzic - projektant znany na mapie Krakowa i polskiego designu pod pseudonimem The Shoemaker. Odwiedzając FabLab, dowiedział się o projekcie i zaproponował stworzenie skórzanych emblematów do toreb w wersji premium.

42247198_1058571917637220_6490977567569346560_n.jpg

Każdy może wykorzystać FabLab jako przestrzeń do robienia dobra. Zresztą, to nie pierwszy raz, gdy nasi wolontariusze służą swoją pomocą. Wcześniej, wykonali serię gadżetów z drewna i drukarki 3D na event “Kundel bury i kocury” w Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki, gdzie można było przygarnąć bezpańskiego zwierzaka lub zaczipować swojego własnego.

Najlepsze w FabLabie są nie tylko maszyny, ale przede wszystkim ci piękni ludzie, którzy je obsługują. Oni są podstawą tego miejsca - podsumowuje Monika.

Terraformacja Marsa

Dawno nic nie publikowaliśmy w sekcji 'twórczość' , za to dziś wracamy z rozmachem. Chcemy podzielić się projektem gry planszowej, wykonanej przez jednego z Opiekunów FabLabu - Arka, którego stali bywalcy dobrze znają. Autor tak opisuje swój projekt:

Terraformacja Marsa
Terraformacja Marsa to wyśmienita gra planszowa, która cierpi jednak na duże braki w wykonaniu. Wiele jej elementów jest mało funkcjonalnych i nie do końca przemyślanych. Stwierdziłem więc, że może warto coś z tym zrobić.
 Zacząłem od planszetki gracza, która w oryginale jest po prostu kawałkiem tektury na którym należy oznaczać dużą ilością małych kosteczek przeróżne parametry. Doświadczenie pokazało, że jeden nieopatrzny ruch dłonią potrafi przesuwać nam komponenty tak, że trudno odtworzyć stan sprzed wypadku. Dlatego też zaprojektowałem dwuwarstwową planszę z cyrkularnie ułożonymi slotami na kostki, która będzie bardziej czytelna, trwała oraz (subiektywnie rzecz biorąc) ładniejsza:)
Na drugi ogień poszła główna plansza. Postanowiłem, że nie ma sensu przechowywać wszystkich informacji i wskaźników na jednym, dużym prostokącie, a zamiast tego rozbiłem wszystko na moduły, które będzie można swobodnie ułożyć na stole nie tracąc miejsca. Tak więc osobno stworzyłem planszę Marsa z wydrążonymi miejscami na żetony pól, wskaźnik temperatury w postaci termometru, manometr pokazujący poziom tlenu oraz dyski księżyców i moduły z dodatkowymi informacjami. Tory nagród i osiągnięć przerobiłem w taki sposób aby gracze mogli sami wybierać których z nich chcą używać wymieniając jedynie poszczególne kafelki. Na planszę trafiają dwustronne żetony zawierające wygodne otwory gdzie mieszczą się kostki, używane przez graczy do oznaczania ich przynależności.
Do tego każdy z graczy otrzymuje licznik składający się z podstawki i dwóch dysków z cyframi od 0 do 9, którym zaznacza się tzw współczynnik terraformacji. W dyskach i podstawce zamontowałem małe magnesy neodymowe w taki sposób że każdy dysk może przeskoczyć tylko o 1/10 obrotu. W ten sposób cyfry na środku tworzą łatwą do odczytania dwucyfrową liczbę, którą można szybko zwiększyć lub zmniejszyć.
Niektóre elementy zostały dla czytelności pomalowane farbami akrylowymi, a potem zabezpieczone bezbarwnym lakierem.
Tak wykona gra zajmuje na stole mniej miejsca, jest dużo mniej podatna na uszkodzenia, łatwiejsza w transporcie i bardziej funkcjonalna. 
Jest to projekt, który pochłonął wiele moich zimowych wieczorów, który od początku do końca zaprojektowałem samemu i z którego jestem bardzo dumny:) 
Mimo, że używa ikonografii z gry to była ona ręcznie odtwarzana, ponieważ internet postanowił być bardzo skąpy w tym temacie. Muszę jednak przyznać, że było warto:)
 

Ryba - pudełko

Znalazłem bardzo fajny plugin do Inkscape: https://github.com/BvdP/elliptical-box-maker4
Pozwala na tworzenie wektorów do wycięcia pudełek. W ramach testów wykonałem demowy projekt. Efekty bardzo zadowalające i zachęcające do dalszego eksperymentowani i tworzenia
Byłem bardzo ciekawy dna i pokrywy - czy po wycięciu będą elastyczne, czy będą trwałe. Odpowiedź brzmi : tak i tak. Ten pattern cięcia daje bardzo dużą elastyczność (wygina się maksymalnie nawet pod siłą własnego ciężaru) i jest odpowiednio wytrzymały - nie rozpada się w rękach, a pudełko po złożeniu wydaje się być solidne.
pro tip - warto zabezpieczyć łączenia klejem do drewna - po wyschnięciu pudełko mega sztywne, śladów kleju nie widać (użyłem Pattex Wododporny - wysycha na kolor bezbarwny)

Różne - prosto z lasera

Projekty tworzone w Adobe Illustrator. 
Parę tipów z procesu twórczego:
* Grubość linii do cięcia należy ustawić na 0.001pt (ta grubość jest interpretowana jako hairline)
* Bardzo dużo rzeczy da się zrobić za pomocą narzędzia Piórko i Nożyczki
* Ilustorator posiada dobrze pomyślane narzędzie Obrys, ale bezbłędnie działa dopiero z jednokolorowym obrazem - warto sobie przygotować maskę gdzieś na boku.
* Ciemna bejca dobrze kryje nawet po jednym malowaniu (granat malowany 2 razy)
* Jasna bejca wymaga cierpliwości - jest bardziej rozwodniona, dłużej schnie, wymaga kilku (3-4) malowań

Może się zdarzyć że laser przetnie na wylot małe elementy (jedzie wolniej) a dopiero na długich prostych się rozpędzi do pełnej zadanej prędkości i trzeba będzie poprawiać nożykiem do tapety  wniosek - ustawienia prędkości/mocy sprawdzać na długich, prostych liniach, nie na małych - trzeba dać szansę żeby zdążył się rozpędzić do tej prędkości którą ustawiliśmy. To się tyczy tylko customowych ustawień. Nastawy domyślne działają dobrze 

Wielkie sprzątanie

Remont siedziby dobiega końca. Oznacza to dwie rzeczy: już niedługo będziemy mogli zacząć działać i... trzeba posprzątać.

Wszystkim dziękuję za pomoc i Przemkowi Trybusiowi za zdjęcia :)